Agnieszka Matysiak-Szóstek: o UX i usability z temperamentem!

26/11/2009

Kontynuując listopadowy temat przewodni – użyteczność – zamieszczam dziśAgnieszka Matysek-Szóstek wywiad z p.Agnieszką Matysiak-Szóstek, którą miałem okazję poznać na wrocławskiej edycji WUD Tour de Pologne’09. Z ciekawością oglądałem prezentację “Trzy poziomy UX”, a p.Agnieszka była uprzejma odpowiedzieć na moje pytania. Myślę, że ta lektura jest naprawdę wartościowa.

1) Skąd zainteresowanie tematyką user experience i usability?
Historia mojej drogi do dziedziny Interakcja Człowiek-Komputer zaczęła się chyba od buntu nastolatki. Oboje moich rodziców było umysłami ścisłymi i naturalnie przekonywali mnie, żebym i ja zdecydowała się na kierunek ścisły w liceum a potem na studiach. Ale, jako zbuntowana nastolatka, postanowiłam im się sprzeciwić i wybrałam dla siebie kierunek językowy. Szybko okazało się, że rodzice mieli rację i że moje zainteresowania i predyspozycje wskazują na umysł, może niezupełnie ścisły, ale też i nie zupełnie humanistyczny. Po skończeniu studiów magisterskich zaczęłam szukać dla siebie nowego kierunku i usłyszałam o podyplomowych studiach w Eindhoven, które łączą specjalistów w naukach humanistycznych z tymi z nauk ścisłych i które uczą jak projektować interfejsy użytkownika. Moja wiedza o dziedzinie była w tym czasie przerażająco niewielka, ale wystarczająca, żeby zostać przyjętym. Szczególnie wiedza lingwistyczna okazała się przekonywująca w kontekście projektowania naturalnych systemów głosowych, które w tamtym czasie były bardzo wziętym tematem badań. Zaczęłam studia na USI w roku 2000 i od razu wpadłam po uszy w tematykę UX. Niesamowite było też to, że nagle znalazłam się pośród ludzi, którzy myśleli podobnie jak ja i byli równie wielkimi pasjonatami tak ludzi jak i technologii.

2) Jakie przedmioty ze studiów MTD ocenia Pani jako najbardziej przydatne w pracy?
Chyba byłoby mi ciężko wybrać, który z tematów był dla mnie najbardziej pasjonujący. Choć muszę się przyznać, że od początku niesamowitą frajdę sprawiało mi tłumaczenie potrzeb użytkowników na koncepcje projektowe i szczegółowe opisywanie tych koncepcji dla programistów przy użyciu metod UML. Ale tak naprawdę największą wartością tych studiów było nauczenie mnie nowego sposobu myślenia, takiego, który zawsze wracał do pytania: – czego tak naprawdę chciałby użytkownik? Pamiętam swój pierwszy projekt w pierwszej pracy zaraz po studiach w belgijskiej firmie konsultingowej Namahn. Mój szef Joannes zabrał mnie na spotkanie z klientem a potem powiedział: “No dobra, to teraz bierz się za planowanie i egzekucję tego projektu.”  W pierwszej chwili się po prostu przeraziłam, ale zaraz przypomniała mi się mantra do znudzenia powtarzana przez wszystkich naszych wykładowców: “zawsze zaczynaj od zdefiniowania użytkownika…” Potem już wszystko poszło z górki a klient poprosił, żebym pracowała dla niego w kolejnych projektach.

3) czy może Pani przybliżyć nieco projekt Smart Surroundings?
Projekt Smart Surroundings to jeden z dużych projektów badawczych sfinansowany przez rząd holenderski. Jego celem było stworzenie podstaw technologicznych do produkcji i implementacji inteligentnych sieci sensorowych w różnych środowiskach (w biurach, szpitalach, domach opieki, parkingach, itp.) Zadaniem projektu było zaproponowanie nowych rozwiązań dla takich sieci, standaryzacja protokołów komunikacyjnych pomiędzy istniejącymi sieciami, stworzenie architektury dla tego typu rozwiązań oraz zastosowanie powstałych technologii w różnych aplikacjach i rozwiązaniach dla użytkowników. Projekt składał się z mniej więcej 14-u partnerów (mniej więcej ponieważ niektórzy w trakcie odchodzili a inny przychodzili). Partnerami były zarówno uczelnie wyższe, instytuty badawcze, duże firmy przemysłowe (jak Philips czy Oce) a także małe start-upowe firmy (np. Smart Home). Ja sama znalazłam się w projekcie jako przedstawicielka firmy Oce, w której w tym czasie pracowałam. Naszym zadaniem było wymyślenie warstwy aplikacyjnej dla rozwiązań skierowanych na wspomaganie pracy mobilnej i tzw. flexible offices.  Temat ten spodobał się bardzo i w projekcie ,i w mojej firmie, a dzięki temu zainteresowaniu udało mi się nawet zorganizować zawody studenckie w kreowaniu wizji biura roku 2016, które odbyły się w ramach konferencji EUSAI 2004.  Niestety, wkrótce potem Oce zdecydowało się rozwiązać moją grupę badawczą. W związku z tym faktem prowadzący projekt  (Paul Havinga i Maria Lijding) zaproponowali, żebym w ramach Smart Surroundings zrobiła doktorat, na co z ogromną przyjemnością sie zgodziłam. Do dziś zresztą współpracuję z Marią, która na bazie powstałych w projekcie pomysłów otworzyła własną firmę produkującą inteligentne systemy do nawigacji wewnątrz budynków i kompleksów budynków. Więcej informacji o jej projekcie można znaleźć na SmartSigns (niestety po holendersku).

4) Jak ocenia Pani wagę badań jakościowych w usability?
Dla mnie osobiście badania jakościowe w całym procesie projektowania zorientowanego na użytkownika to jedyny sposób na znalezienie odpowiedzi na pytanie: – czego użytkownik tak naprawdę chce?  Oczywiście nie chcę tu podważać ogromnej wartości badań ilościowych, jednakże koniec końców wynik statystycznie znaczący niewiele znaczy, jeśli nie wie się, dlaczego się go uzyskało. Według mnie wyniki ilościowe pozwalają na obiektywną ocenę pewnych wzorców zachowań ludzkich, ale dopiero wyniki jakościowe pozwalają na wiarygodną interpretację takiego wyniku. Dlatego w moich badaniach zawsze staram się łączyć te dwa elementy. Co więcej, wraz z kolegą z mojego wydziału coraz częściej dyskutujemy i próbujemy, w jaki sposób można w sposób ilościowy przedstawić wnioski jakościowe bez utraty ich wartości semantycznej.

5) Czy projektowanie to bardziej nauka, czy sztuka?
Dobre pytanie i bardzo aktualne na moim wydziale tu w Eindhoven. Wiele elementów dziedziny Interakcja Człowiek-Komputer co najmniej zahacza o naukę. Badamy przecież zarówno zachowania ludzkie, jak i tworzymy innowacyjne rozwiązania technologiczne. Jednak, HCI nie stałoby sie aż tak rozpoznawalne na świecie, gdyby nie aspekt sztuki, czyli projektowania systemów tak użytecznych jak i pięknych. Dla mnie rzeczy piękne  i jednocześnie użyteczne są najdoskonalszym wyrażeniem umysłu twórczego projektanta i jego pasji dla użytkownika. Uważam jednak, że całkowite skupienie się na formie z pominięciem części naukowo-poznawczej może spowodować przeoczenie nieoczywistych i często innowacyjnych rozwiązań.

6) Jaki projekt związany z użytecznością był dla Pani najciekawszy?
Chyba najbardziej utkwił mi w pamięci projekt, w którym tworzyliśmy system zarządzania dokumentami w dziale sprzedaży Oce.  W tym czasie firma zakupiła aplikację do zarządzania sprzedażą  z bardzo zaawansowanymi systemami zabezpieczeń. Sam system był całkowicie nieużyteczny, a naszym zadaniem było zaprojektowanie dla niego nakładki aplikacyjnej dostosowanej do potrzeb użytkowników. Moi szefowie byli przekonani, że pracownicy działu sprzedaży będą zachwyceni możliwościami systemu a okazało się coś całkowicie odwrotnego. Wszyscy pracownicy działu zgodnie powiedzieli, że wręcz domagają się tego, żeby ich koledzy mieli dostęp do dokumentów ze wszystkich projektów. Dlaczego? Ponieważ, jeśli jakaś sytuacja spowodowałaby, że dana osoba nie byłaby w stanie obsłużyć klienta, projekt mógł być szybko i bez żadnych utrudnień przekazany kolejnej osobie. Tak właśnie funkcjonowały archiwa analogowe – teczki w szufladach biurka nigdy nie były zamykane na klucz, a zwyczaje dotyczące zaglądania w cudze papiery były regulowane kulturą samego działu. Co oznaczało, że nie zaglądało się do cudzych akt bez powodu. Podobną kulturę chcieli pracownicy wprowadzić do systemu cyfrowego – mianowicie chcieli udostępnić wszystkie dokumenty, ale jednocześnie chcieli, żeby system zapisywał, kto i kiedy do tych dokumentów zaglądał. Dzięki takiemu rozwiązaniu tworzyła się pewna kontrola społeczna, ponieważ każdy mógł być poproszony o wyjaśnienie, dlaczego zaglądał tam, gdzie nie powinien był.


Jak poprawić konwersję?

25/11/2009

Konwersja jest moim zdaniem najważniejszym parametrem opisującym serwis internetowy. Najpierw, dla pełnej jasności, krótka definicja:

Jest to działanie wykonane przez użytkownika za pośrednictwem serwisu internetowego. Może to być bezpośredni zakup produktów na witrynie internetowej, rezerwacja wycieczki, zapisanie się na newsletter, kontakt telefoniczny z infolinią, zapoznanie się z ofertą promocyjną, etc.

A odpowiedź na tytułowe pytanie jest prosta: testując i analizując. Takie wnioski wypływają z badania “Conversion report” przeprowadzonego przez Econsultancy w lecie 2009r.

Oczywiście najważniejszym parametrem dla badanych serwisów była sprzedaż. Tuż po niej rejestracja w serwisie oraz wypełnienie profilu [podanie danych o sobie] . Wiele z badanych firm – 39% – nie było zadowolonych z konwersji i pracowało nad poprawą. W efekcie 70% stwierdziło, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy udało się im osiągnąć poprawę.

Jakie metody zostały uznane za najbardziej wartościowe:

Najbardziej efektywne metody poprawy konwersji

Najbardziej efektywne metody poprawy konwersji

Metody, które zostały ocenione najwyżej to:

  1. testy A/B,
  2. analiza ścieżek użytkowników na serwisie,
  3. testy wielu zmiennych,
  4. badania z użytkownikami,
  5. analiza porzuconych koszyków.

Badanie to potwierdza kilka ważnych zasad:

  1. niezbędne jest ciągłe analizowanie statystyk serwisu;
  2. nie wolno zapominać o swoich użytkownikach, ich user experience i użyteczności jaką oferuje serwis;
  3. konieczne jest testowanie architektury informacji, projektów graficznych, by nie utknąć w pułapce projekcji własnych preferencji – serwis ma trafiać w gusta odbiorców, a nie autorów, czy właścicieli.

źródło: eMarketer


KOŁO na nowo – kulisy odsłania Artur Pszczółkowski

17/11/2009
Artur Pszczółkowski

Artur Pszczółkowski

Cieszę się niezmiernie, że do wywiadu udało mi się namówić praktyka.

Artur Pszczółkowski to Group Marketing Web Coordinator, który odpowiada za działania internetowe grupy SANITEC w całej Europie.

Odsłoni on kulisy re-designu strony firmowej Koło Sanitec.

1) Dlaczego uznaliście, że potrzebny jest re-design strony firmowej?
Przyczyn dla Sanitec Koło było wiele. Od najprostszych – wiek starej strony ponad 4 lata, po nowe ciekawe pomysły, aż po działania konkurencji – musieliśmy działać aby nasza pozycja lidera w internecie producentów ceramiki została niezachwiana.

Stara wersja serwisu Koło Sanitec

Stara wersja serwisu Koło Sanitec

2) Jakimi kanałami docierały sygnały o niewystarczającej użyteczności strony?
Sygnały docierały do nas głównie przez nasz dział sprzedaży – prosto z rynku od klientów, oraz przez dział telemarketingu z którym ściśle współpracujemy przy działaniach internetowych.
Dla mnie osobiście ważnym symptomem były problemy wewnętrzne – przy dużej ilości stron dedykowanych, podstron, brandów, produktów etc. pojawiały się problemy przy aktualizacjach. Zdarzały się momenty gdy zastanawialiśmy gdzie jeszcze musimy dodać nową treść w naszych zasobach aby być w pełni zgodni z ofertą…
Taki stan rzeczy w dłuższej perspektywie był niebezpieczny biznesowo.

3) Jakie zasoby wewnętrzne i zewnętrzne zostały zaangażowane w projekt? Ile czasu to trwało?
Projekt trwał prawie rok – 11miesięcy. Z czego czas między projektowanie a produkcje rozkładał się ~50:50.
Udział wzięło 18 osób z czego z Sanitec Koło głównie jedna osoba ze wsparciem wewnątrz firmy przy wszelkich działaniach. Sukces projektu pod kątem usability to w dużej mierze zasługa Eryka Orłowskiego i jego ówczesnego zespołu – Komitywy/K2, a także firmy Eyetracking.pl.
Dla mnie osobiście wsparciem okazały się zespoły wewnątrz firmy Koło przy ustalaniu wymagań biznesowo organizacyjnych – gdyby nie duża ilość dyskusji i ustaleń dzisiaj strona mogłaby działać dużo gorzej…

Heat mapa obrazująca wyniki eyetrackingu

Heat mapa obrazująca wyniki eyetrackingu

4) Co było największym wyzwaniem w projekcie?
Wydaje mi się, że największym wyzwaniem było spojrzenie na naszą stronę www i działania internetowe z perspektywy użytkownika – który nie zna całego zakresu produktowego, firmowych ustaleń i strukturyzowania katalogu. Przy tak dużej ofercie próba minimalizacji czasu dostępu jest zdecydowanie wyzwaniem.
Musieliśmy też rozprawić się z paroma kwestiami, które utarły się przez wiele lat na naszej stronie ale wcale już nie były potrzebne albo można było je ciekawiej rozwiązać. Te legendy wymagały wielu wewnętrznych rozmów i pomysłów na ciekawsze rozwiązania.

5) Jakie korzyści osiągnęliście dzięki nowej stronie?
Korzyści – na pewno poprawiliśmy jakość naszego ruchu.
Mamy mniejszy współczynnik odrzuceń, zwiększyła się ilość UV przy zmniejszeniu PV – tutaj pomogło skrócenie ścieżek dotarcia – łatwiej jest wszystko znaleźć.
Dostajemy też pozytywne głosy od klientów z infolinii – pomimo początkowych problemów z przestawieniem się i głosów oporu – podobnie jak miało to miejsce w wypadku zmian interfejsu Facebook czy Allegro.
Nowa struktura jest także lepiej indeksowalna przez Google  i znacznie ułatwia nam działania marketingowe.
Konstrukcja linkowania z baz danych wykluczyła także problem uaktualnień w wielu miejscach jednocześnie.

Nowa strona Koło Sanitec

Nowa strona Koło Sanitec


World Usability Day Tour de Pologne’09 – Wrocław

13/11/2009

Wczoraj miał miejsce 3 etap WUD Tour de Pologne’09, czyli wrocławska edycja imprezy. Muszę przyznać, że szedłem na nią ze sporymi oczekiwaniami, gdyż waga tematu użyteczności powoli zyskuje na ważności. Do tego liczyłem, że w swoim ‘mateczniku’ organizatorzy – agencja Janmedia – pokażą, na co ich stać. Pisząc dziś – z pewnym już dystansem – o swoich wrażeniach niestety czuję pewien niedosyt, gdyż:

  1. początek imprezy, czytaj: problemy techniczne, po raz kolejny potwierdziły teorię ‘pospolitego ruszenia’ nazywaną za naszą zachodnią granicą ‘Polnische Wirtschaft’;
  2. nie wszystkie prezentacje były wystarczająco merytorycznie ciekawe – a chyba impreza tej rangi zobowiązuje;
  3. zdecydowanie rozczarowała mnie frekwencja – sala mogłaby pomieścić bez problemu drugie tyle słuchaczy; co smuci biorąc pod uwagę fakt, że wstęp był bezpłatny;
  4. zabrakło również kilku lokalnych ekspertów  z obszaru użyteczności oraz znanych wrocławskich firm – nie będę wymieniał, by nikogo nie urazić  – co mogło być dodatkowym magnesem.

A teraz o pozytywnych stronach. Jak dla mnie zdecydowanie najciekawszą była druga sesja, która rozpoczęła się pasjonującą prezentacją  “Możliwość używania” p.Krzysztofa Kubaska z wrocławskiej ASP. Niby nie było to o użyteczności w kontekście Internetu ale mnie osobiście bardzo podobał się apel, by częściej dochodziło do współpracy na linii informatyka-sztuka, co z pewnością wszystkim nam wyjdzie na dobre.

Bardzo interesująca była ‘filozoficzna’  prezentacja p. Agnieszki Matysiak-Szóstek “Trzy poziomy User Experience”. Bardzo przemawia do mnie następująca triada: funkcjonalność – użyteczność – przyjemność. Szczególnie ten ostatni punkt doskonale korespondował z wcześniejszą prelekcją.

Ostatnią w tej sesji była prezentacji p.Igi Mościchowskiej z agencji MindChilli, która pokazała case study re-designu serwisu firmy Amica. Bardzo ciekawe przykłady jakościowych badań z użytkownikami, trudne do przewidzenia przez projektantów problemy, koncentracja na praktycznych aspektach – to jest to co tygrysy lubią najbardziej.

Myślę, że dla osób mocniej zainteresowanych e-commerce ciekawą była prezentacją p.Katarzyny Jach i p.Marcina Kulińskiego z Politechniki Wrocławskiej, którzy pokazywali interesujące badanie dot. architektury informacji sklepów internetowych. Dość smutna konkluzja: w Polsce daleko nam do poziomu standaryzacji, a nawet konwencji. W przypadku wielu ważnych elementów AI znajdujemy się na poziomie konfuzji.

Osobiście zainteresował mnie temat wrocławskiego Akceleratora Designu. Mam tylko nadzieję, że zamiast zmierzać w kierunku ‘Wrocław Global Design Capital’ – jeśli dobrze pamiętam jeden ze slajdów prezentacji – projekt ten skoncentruje się na pracy organicznej. Jest to może mniej nośne ‘propagandowo’ dla władz miasta ale korzyści dla Wrocławia będą zapewne dużo większe. Poza tym szkoda, że prezentujących ten ciekawy projekt zjadła chyba trema.

Z pewnością warto kontynuować WUD. Myślę tylko, że organizatorzy powinni przeanalizować tegoroczną edycję i wyciągnąć wnioski. Jeśli WUD 2010 będzie lepsze, będzie to z korzyścią dla wszystkich.

Dla zainteresowanych tematem użyteczności polecam relację z warszawskiej edycji WUD i świetną prezentację “Magia Google Analytics”, których autorem jest Robert Drózd.


Pacjenci chcą emailować do swego lekarza

12/11/2009

Takie wnioski wynikają z badania przeprowadzonego w USA w sierpniu tego roku przez firmę Lightspeed Research. Amerykańskich pacjentów zapytano jak chcieliby komunikować się ze swoim lekarzem pierwszego kontaktu.

O ile SMS był przydatny dla 10% respondentów, to droga emailowa była interesująca dla połowy badanych, głównie ze względu na możliwość ominięcia czasochłonnych i kłopotliwych aspektów konsultacji osobistych.

Dokładne wyniki badania pokazane są poniżej:

Dlaczego amerykańscy pacjenci chcą emailować do lekarza

Myślę, że warto obserwować tego typu sygnały, gdyż Internet coraz częściej zaczyna gościć w opiece zdrowotnej, a korzyści są oczywiste i bardzo wymierne również w aspekcie finansowym.

źródło: eMarketer


Lepsza użyteczność strony głównej portalu MSN.com

10/11/2009

Amerykański portal Microsoftu – MSN.com -  postanowił zmienić swoją stronę główną. Tak wygląda jej obecna wersja:

Strona główna portalu MSN.com

Strona główna portalu MSN.com

A tak będzie wyglądać przyszła:

Nowa wersja strony głównej MSN.com

Nowa wersja strony głównej MSN.com

Najważniejsze zmiany:

  1. większa przejrzystość projektu graficznego, zdecydowanie mniej kolorów;
  2. dużo mniejsza liczba linków – Microsoft podaje, że redukcja o 50% ;
  3. możliwość aktualizacji opisów w serwisach społecznościowych Facebook i Twitter ze strony MSN.com;
  4. bardziej wyeksponowana została wyszukiwarka Bing.

Muszę przyznać, że mnie zmiany te bardzo się podobają. Może polskie portale poszukają w tym projekcie inspiracji…

źródło: BrandRepublic


Jakob Nielsen: Dlaczego użyteczność jest tak ważna?

08/11/2009

Jakob Nielsen nie wymaga szerszego przedstawiania osobom, które zajmują się zawodowo tematem użyteczności/UX user experience. Prawdopodobnie jest to największy autorytet w tym temacie na świecie. Mówiąc zupełnie szczerze nie liczyłem, że znajdzie czas na wypowiedź ale okazało się, że artykuł w “Marketing and more” poświęcony użyteczności był dobrym pretekstem. Ze względu na ograniczone ramy artykułu w magazynie ukazała się najważniejsza część komentarza.

Jakob Nielsen - zdjęcie ze strony useit.com

Jakob Nielsen - zdjęcie ze strony useit.com

Na swoim blogu prezentuję całość wypowiedzi Jakoba Nielsena.
Moim zdaniem warto bardzo uważnie przeczytać te słowa.

Dlaczego użyteczność jest tak ważna?

Użyteczność jest ważna, ponieważ jest to jedyny sposób, w jaki możemy sprawić, by technologia służyła szerszej społeczności. Czytelnicy tego magazynu są z pewnością elitą mogą więc nie mieć świadomości jak korzystanie z nowinek technologicznych może być dla niektórych trudne i frustrujące. A ja chciałbym by miliardy ludzi zyskały dzięki lepszemu wykorzystaniu komputerów i Internetu.

Najważniejsza lekcja: użytkownicy mocno różnią się od projektantów, programistów oraz e-marketerów. Każdy, kto zawodowo styka się ze stronami internetowymi wie o nich za dużo, a każdy, kto zajmuje się konkretnym projektem wie zbyt wiele o całym systemie i jego funkcjonalności.

Ludzie, którym przyjdzie korzystać z tego serwisu nie dysponują taką wiedzą i generalnie wiedzą dużo mniej o technologiach internetowych. Dlatego też nierzadko wielkim problemem dla nich może być coś, o czym zespół projektowy myśli, że jest ‘oczywiste’.

Jedynym sposobem, aby uniknąć tego problemu jest przeprowadzanie testów, by przekonać się jak faktycznie zachowują się użytkownicy podczas używania serwisu.

Użyteczność jest tylko jednym z wielu kryteriów, które mają wpływ na satysfakcję użytkownika. Ale jest niezbędna, ponieważ jeśli z produktu nie da się łatwo korzystać, użytkownik nie będzie go lubił.

Weźmy za przykład telefony komórkowe. Większość modeli jest tak skomplikowana, że przeciętny użytkownik korzysta jedynie z małej części dostępnych funkcji. Jeśli telefony komórkowe miałyby wyższą użyteczność użytkownicy wykazywaliby się wyższą lojalnością wobec marek, które dobrze im służą. Zamiast tego wielu ludzi nie może się doczekać, aż nabędzie iPhona.

Duże serwisy e-commerce zapewniają obecnie dość dobre UX. Gdy sprzedaje się online poprawa użyteczności przekłada się bezpośrednio na wzrost sprzedaży. Fakt ten znany jest tym firmom więc poczyniły one znaczące inwestycje w tym zakresie. Prawie wszystkie duże serwisy e-commerce posiadają zespoły ds. użyteczności i wdrażają najlepsze praktyki usability w swoich interfejsach.

Mniejsze firmy e-commerce nie posiadają zasobów do budowania  zespołów i wiedzy eksperckiej wewnątrz organizacji więc często zdane są na agencje web design, które tworzą dla nich projekty wyglądające ładnie ale o bardzo słabej użyteczności.

Jedyny sektor, poza e-commerce, który dba o wysoki poziom usability to sektor finansowy: bankowość internetowa, obrót akcjami online. Firmy z tych obszarów poczyniły w ostatnich latach znaczące inwestycje i mocno poprawiły UX swoich serwisów. Przyczyna jest oczywista: za każdym razem, gdy klient dokonuje transakcji poprzez stronę www, bank lub dom maklerski znacząco redukuje koszty obsługi w porównaniu z transkacją tego klienta w oddziale lub za pomocą infolinii.

Mówiąc o e-commerce mam na myśli serwisy B2C, które sprzedają nieskomplikowane produkty konsumenckie typu książki, czy buty. Sektor B2B, który sprzedaję bardziej skomplikowane produkty i usługi charakteryzuje się bardzo niskim poziomem użyteczności. Podczas przeprowadzanych przez nas ostatnio testów 179 serwisów B2B okazało się, że współczynnik ’success rate’  [ proporcja  pokazująca możliwość  wykonania przez użytkownika  typowego działania na stronie www] wyniósł tylko 58%.  Dla porównania w przypadku serwisów B2C średnia wartość współczynnika to 66%. Może nie brzmi to najlepiej, że w 1/3 wypadków nie udawało się zrealizować działania ale to i tak wielki postęp w stosunku do lat 90-tych,  gdy współczynniki te były poniżej 50%.

Serwisy B2B czeka najdłuższa droga, co jest dla mnie zagadką biorąc pod uwagę, że z reguły sprzedają one droższe produkty i dlatego też mają więcej do zyskania. Jednakże sektor B2B nie poczynił jeszcze odpowiednich inwestycji w obszarze użyteczności.

W przeciwieństwie do sektora usług finansowych i e-commerce B2C większość innych sektorów ma znacząca niższą użyteczności więc nadal korzystanie z tych serwisów internetowych jest utrudnione.

Stwierdzenie to jest szczególnie prawdziwe w wypadku stron rządowych, które zbyt często są skoncentrowane na wewnętrznej biurokracji, własnej terminologii, której przeciętny obywatel kompletnie nie rozumie. Kiedy testujemy serwisy rządowe praktycznie zawsze napotykamy na nieintuicyjną nawigację i niedostępne treści.

dr Jakob Nielsen, Prezes Nielsen Norman Group

useit.com
NielsenNormanGroup


Listopad miesiącem użyteczności

07/11/2009

Dzisiejszy, bardzo krótki post, to jedynie zajawka tematu, który mam nadzieję, że będzie dominował nie tylko na moim blogu w tym miesiącu. Mowa oczywiście o użyteczności, z ang. usability. Jest to bardzo ważne zagadnienie, którego wagę  powoli zaczynają doceniać właściciele witryn internetowych w Polsce.

Otóż w miesiącu listopadzie – dokładnie 12tego – ma miejsce Światowy Dzień Użyteczności, w oryginale World Usability Day.

Bardzo ciekawie zapowiada się polska edycja imprezy:
Word Usability Day Tour de Pologne’09
:

09.XI.09 – Szczecin
10.XI.09 – Warszawa
12.XI.09 – Wrocław
13.XI.09 – Kraków

Program imprez jest bardzo ciekawy, do tego wielu interesujących prelegentów. Warto skorzystać z bezpłatnej możliwości dokształcenia się w tak ważnym temacie.


Augmented Reality w praktyce: wirtualne lustro

30/10/2009

Augmented Reality może być bardzo ciekawym elementem marketingowym i myślę,  że dobrym przykładem jest aplikacja ‘wirtualne lustro’ stworzona dla serwisu GlassesDirect.co.uk, o której przeczytałem w czerwcu tego roku na RevolutionMagazine.com :

Funkcjonuje ona w dwóch wersjach:

Video mirror – wykorzystująca obraz na żywo z kamery wideo użytkownika co pozwala ‘przymierzyć’ wirtualnie najpopularniejsze oprawki, gdyż aplikacja nakłada trójwymiarowy obraz okularów, a efekt można zobaczyć z różnych stron;

Virtual mirror – gdzie użytkownicy mogą wgrać swoje zdjęcie, na które nakładany jest obraz oprawek, a finalny efekt można np. umieścić na portalu społecznościowym, by zebrać opinie znajomych.

Założyciel GlassesDirect.co.uk, Jamie Murray-Wells,  przedstawił cel wdrożenia tej aplikacji AR: ułatwienie potencjalnym kupującym wyboru oprawek i zakupu bez konieczności ich fizycznego przymierzenia.
To bardzo ważna korzyść  i pomoc przy takim zakupie. I tylko w takim wypadku – gdy zastosowanie AR wynika ze strategii – technologia ta ma sens. Moim zdaniem nie jest to ani ‘wisienka do większych projektów’, ani tym bardziej ‘zrobiona na szybko’.


Totalne zanurzenie w Augmented Reality

30/10/2009

Total Immersion – a można to przetłumaczyć właśnie jako ‘totalne zanurzenie’ – to jeden z liderów innowacji w zakresie rozwiązań Augmented Reality – polski termin ‘rzeczywistość rozszerzona’ jakoś do mnie nie przemawia.

Najpierw krótkie objaśnienie – za Wiki – że AR to  system:

  • łączący w sobie świat realny oraz rzeczywistość wirtualną,
  • interaktywny w czasie rzeczywistym,
  • umożliwiający swobodę ruchów trzech wymiarach.

Jak wygląda to w rzeczywistości -  Total Immersion demo reel 2008:

Rozwiązania te już dotarły do Polski, dzięki umowie licencyjnej zawartej z Adv.pl , a miałem przyjemność być gościem na konferencji prasowej z tej okazji.

To co mnie zaskoczyło pozytywnie: rozwiązania AR są dostępne kosztowo w polskich realiach. Jak na mój marketingowy nos jest to oferta dla marek z segmentów premium, które chcą bardzo efektownie wyróżnić się i utkwić w pamięci swoich odbiorców. A chyba doświadczenie z technologią AR dla przeciętnego odbiorcy musi pozostać długo w jego pamięci:

Miło, że coraz częściej w naszej polskiej rzeczywistości pojawiają się rozwiązania na światowym poziomie. Życzę kolegom z Adv.pl wielu sukcesów w realizacji projektów AR choć mam nadzieję,  że futurystyczna wersja reklamy z filmu ‘Raport mniejszości’, o której wspomniał Konrad Pankiewicz, nie ziści się naprawdę:

Mówiąc zupełnie szczerze: wcale tego bym nie chciał.

Polecam też relację i zdjęcia z konferencji  na blogu Augmented Reality News