Kontynuując listopadowy temat przewodni – użyteczność – zamieszczam dziś
wywiad z p.Agnieszką Matysiak-Szóstek, którą miałem okazję poznać na wrocławskiej edycji WUD Tour de Pologne’09. Z ciekawością oglądałem prezentację “Trzy poziomy UX”, a p.Agnieszka była uprzejma odpowiedzieć na moje pytania. Myślę, że ta lektura jest naprawdę wartościowa.
1) Skąd zainteresowanie tematyką user experience i usability?
Historia mojej drogi do dziedziny Interakcja Człowiek-Komputer zaczęła się chyba od buntu nastolatki. Oboje moich rodziców było umysłami ścisłymi i naturalnie przekonywali mnie, żebym i ja zdecydowała się na kierunek ścisły w liceum a potem na studiach. Ale, jako zbuntowana nastolatka, postanowiłam im się sprzeciwić i wybrałam dla siebie kierunek językowy. Szybko okazało się, że rodzice mieli rację i że moje zainteresowania i predyspozycje wskazują na umysł, może niezupełnie ścisły, ale też i nie zupełnie humanistyczny. Po skończeniu studiów magisterskich zaczęłam szukać dla siebie nowego kierunku i usłyszałam o podyplomowych studiach w Eindhoven, które łączą specjalistów w naukach humanistycznych z tymi z nauk ścisłych i które uczą jak projektować interfejsy użytkownika. Moja wiedza o dziedzinie była w tym czasie przerażająco niewielka, ale wystarczająca, żeby zostać przyjętym. Szczególnie wiedza lingwistyczna okazała się przekonywująca w kontekście projektowania naturalnych systemów głosowych, które w tamtym czasie były bardzo wziętym tematem badań. Zaczęłam studia na USI w roku 2000 i od razu wpadłam po uszy w tematykę UX. Niesamowite było też to, że nagle znalazłam się pośród ludzi, którzy myśleli podobnie jak ja i byli równie wielkimi pasjonatami tak ludzi jak i technologii.
2) Jakie przedmioty ze studiów MTD ocenia Pani jako najbardziej przydatne w pracy?
Chyba byłoby mi ciężko wybrać, który z tematów był dla mnie najbardziej pasjonujący. Choć muszę się przyznać, że od początku niesamowitą frajdę sprawiało mi tłumaczenie potrzeb użytkowników na koncepcje projektowe i szczegółowe opisywanie tych koncepcji dla programistów przy użyciu metod UML. Ale tak naprawdę największą wartością tych studiów było nauczenie mnie nowego sposobu myślenia, takiego, który zawsze wracał do pytania: – czego tak naprawdę chciałby użytkownik? Pamiętam swój pierwszy projekt w pierwszej pracy zaraz po studiach w belgijskiej firmie konsultingowej Namahn. Mój szef Joannes zabrał mnie na spotkanie z klientem a potem powiedział: “No dobra, to teraz bierz się za planowanie i egzekucję tego projektu.” W pierwszej chwili się po prostu przeraziłam, ale zaraz przypomniała mi się mantra do znudzenia powtarzana przez wszystkich naszych wykładowców: “zawsze zaczynaj od zdefiniowania użytkownika…” Potem już wszystko poszło z górki a klient poprosił, żebym pracowała dla niego w kolejnych projektach.
3) czy może Pani przybliżyć nieco projekt Smart Surroundings?
Projekt Smart Surroundings to jeden z dużych projektów badawczych sfinansowany przez rząd holenderski. Jego celem było stworzenie podstaw technologicznych do produkcji i implementacji inteligentnych sieci sensorowych w różnych środowiskach (w biurach, szpitalach, domach opieki, parkingach, itp.) Zadaniem projektu było zaproponowanie nowych rozwiązań dla takich sieci, standaryzacja protokołów komunikacyjnych pomiędzy istniejącymi sieciami, stworzenie architektury dla tego typu rozwiązań oraz zastosowanie powstałych technologii w różnych aplikacjach i rozwiązaniach dla użytkowników. Projekt składał się z mniej więcej 14-u partnerów (mniej więcej ponieważ niektórzy w trakcie odchodzili a inny przychodzili). Partnerami były zarówno uczelnie wyższe, instytuty badawcze, duże firmy przemysłowe (jak Philips czy Oce) a także małe start-upowe firmy (np. Smart Home). Ja sama znalazłam się w projekcie jako przedstawicielka firmy Oce, w której w tym czasie pracowałam. Naszym zadaniem było wymyślenie warstwy aplikacyjnej dla rozwiązań skierowanych na wspomaganie pracy mobilnej i tzw. flexible offices. Temat ten spodobał się bardzo i w projekcie ,i w mojej firmie, a dzięki temu zainteresowaniu udało mi się nawet zorganizować zawody studenckie w kreowaniu wizji biura roku 2016, które odbyły się w ramach konferencji EUSAI 2004. Niestety, wkrótce potem Oce zdecydowało się rozwiązać moją grupę badawczą. W związku z tym faktem prowadzący projekt (Paul Havinga i Maria Lijding) zaproponowali, żebym w ramach Smart Surroundings zrobiła doktorat, na co z ogromną przyjemnością sie zgodziłam. Do dziś zresztą współpracuję z Marią, która na bazie powstałych w projekcie pomysłów otworzyła własną firmę produkującą inteligentne systemy do nawigacji wewnątrz budynków i kompleksów budynków. Więcej informacji o jej projekcie można znaleźć na SmartSigns (niestety po holendersku).
4) Jak ocenia Pani wagę badań jakościowych w usability?
Dla mnie osobiście badania jakościowe w całym procesie projektowania zorientowanego na użytkownika to jedyny sposób na znalezienie odpowiedzi na pytanie: – czego użytkownik tak naprawdę chce? Oczywiście nie chcę tu podważać ogromnej wartości badań ilościowych, jednakże koniec końców wynik statystycznie znaczący niewiele znaczy, jeśli nie wie się, dlaczego się go uzyskało. Według mnie wyniki ilościowe pozwalają na obiektywną ocenę pewnych wzorców zachowań ludzkich, ale dopiero wyniki jakościowe pozwalają na wiarygodną interpretację takiego wyniku. Dlatego w moich badaniach zawsze staram się łączyć te dwa elementy. Co więcej, wraz z kolegą z mojego wydziału coraz częściej dyskutujemy i próbujemy, w jaki sposób można w sposób ilościowy przedstawić wnioski jakościowe bez utraty ich wartości semantycznej.
5) Czy projektowanie to bardziej nauka, czy sztuka?
Dobre pytanie i bardzo aktualne na moim wydziale tu w Eindhoven. Wiele elementów dziedziny Interakcja Człowiek-Komputer co najmniej zahacza o naukę. Badamy przecież zarówno zachowania ludzkie, jak i tworzymy innowacyjne rozwiązania technologiczne. Jednak, HCI nie stałoby sie aż tak rozpoznawalne na świecie, gdyby nie aspekt sztuki, czyli projektowania systemów tak użytecznych jak i pięknych. Dla mnie rzeczy piękne i jednocześnie użyteczne są najdoskonalszym wyrażeniem umysłu twórczego projektanta i jego pasji dla użytkownika. Uważam jednak, że całkowite skupienie się na formie z pominięciem części naukowo-poznawczej może spowodować przeoczenie nieoczywistych i często innowacyjnych rozwiązań.
6) Jaki projekt związany z użytecznością był dla Pani najciekawszy?
Chyba najbardziej utkwił mi w pamięci projekt, w którym tworzyliśmy system zarządzania dokumentami w dziale sprzedaży Oce. W tym czasie firma zakupiła aplikację do zarządzania sprzedażą z bardzo zaawansowanymi systemami zabezpieczeń. Sam system był całkowicie nieużyteczny, a naszym zadaniem było zaprojektowanie dla niego nakładki aplikacyjnej dostosowanej do potrzeb użytkowników. Moi szefowie byli przekonani, że pracownicy działu sprzedaży będą zachwyceni możliwościami systemu a okazało się coś całkowicie odwrotnego. Wszyscy pracownicy działu zgodnie powiedzieli, że wręcz domagają się tego, żeby ich koledzy mieli dostęp do dokumentów ze wszystkich projektów. Dlaczego? Ponieważ, jeśli jakaś sytuacja spowodowałaby, że dana osoba nie byłaby w stanie obsłużyć klienta, projekt mógł być szybko i bez żadnych utrudnień przekazany kolejnej osobie. Tak właśnie funkcjonowały archiwa analogowe – teczki w szufladach biurka nigdy nie były zamykane na klucz, a zwyczaje dotyczące zaglądania w cudze papiery były regulowane kulturą samego działu. Co oznaczało, że nie zaglądało się do cudzych akt bez powodu. Podobną kulturę chcieli pracownicy wprowadzić do systemu cyfrowego – mianowicie chcieli udostępnić wszystkie dokumenty, ale jednocześnie chcieli, żeby system zapisywał, kto i kiedy do tych dokumentów zaglądał. Dzięki takiemu rozwiązaniu tworzyła się pewna kontrola społeczna, ponieważ każdy mógł być poproszony o wyjaśnienie, dlaczego zaglądał tam, gdzie nie powinien był.
Opublikował/a Mirek Połyniak 
Opublikował/a Mirek Połyniak 


Opublikował/a Mirek Połyniak 



RSS - Posts