Internet mobilny w Polsce ma się dobrze. Według ostatniego raportu Audytela spośród ok. 50 milionów kart SIM zarejestrowanych w naszych kraju 20 milionów przynajmniej raz w 2011 roku łączyło się z Internetem. W tej liczbie ok. 4,5 miliona to karty, których użytkownicy wykupili dedykowane oferty dostępu do Internetu, czyli pakiety danych. Ciekawe, że na przestrzeni ostatnich czterech lat przyrost kart z takimi usługami jest dość równomierny i wynosi ok. 25%. Dotychczasowy, „laptopowy” czynnik rozwoju rynku mobilnego dostępu do Internetu ma coraz mniejsze znaczenie (przynajmniej względnie) i to nawet jeśli weźmiemy pod uwagę sukcesy w sprzedaży netbooków (około 200 tys. sztuk sprzedanych urządzeń tylko w ofertach operatorów w ciągu ostatniego półtora roku). Dziś to smartfony, których liczba pod koniec 2011 roku w Polsce przekroczyła już 6 milionów sztuk stają się sprzętowym motorem tego boomu. Szacuje się, że ok. 40% z nich w większym lub mniejszym stopniu korzysta z dostępu do Internetu.
O ile liczba urządzeń zapewniających mobilny dostęp do Internetu rośnie liniowo, o tyle zapotrzebowanie na transmisję danych rośnie wykładniczo. W 2009 roku miesięcznie w polskich sieciach mobilnych transmitowano ok. 800 TB (8×100 000 000 000B – czyli 800 Terabajtów) danych. W 2010 roku było to już ok. 1,6 P(peta)B, a w 2011 ok. 3 PB. Wzrost ruchu wynika nie tylko z rosnącej liczby użytkowników, ale przede wszystkim ze wzrostu apetytu mobilnych internautów, pobudzanego polityką operatorów, stale zwiększających wielkość pakietów danych przy praktycznie stałych cenach (o różnych „szczęśliwych godzinach” itp. nie wspominając). Udział smartfonów w ruchu danych jest procentowo nadal niewielki, ale dynamika wzrostu jest olbrzymia (8-10 razy na przestrzeni lat 2010-2011). Największy udział w ruchu mają usługi strumieniowe np. YouTube, dalej w hierarchii są przeglądanie stron internetowych, pobieranie aplikacji, maile, oraz gry sieciowe. Wśród odwiedzanych polskich portali królują Onet.pl, Wp.pl, oraz Gazeta.pl.
Analizy sposobu użytkowania mobilnego dostępu do Internetu pokazują, że tylko ok. 40% połączeń odbywa się „w ruchu”. Pozostała część to łączenie w domu lub pracy, gdzie często wykorzystywany jest dostęp WiFi. Spadek cen w roamingu, w tym szczególnie bogata oferta pakietów roamingowych powoduje wzrastające wykorzystanie mobilnego dostępu do Internetu także za granicą, szczególnie w krajach Unii Europejskiej.

Aby sprostać tak rosnącemu zapotrzebowaniu operatorzy zmuszeni są wdrażać nowe technologie, bardziej wydajne z punktu widzenia transmisji danych. Niejako ubocznym, choć oczywiście pożądanym, efektem tych zmian jest rosnąca prędkość transmisji. Niegdysiejsze sieci 2G („drugiej generacji”) są zastępowane sieciami 3G czy wreszcie 4G. Dziś wszyscy operatorzy w Polsce oferują ponad 60% procentom mieszkańców transmisję danych w technologii HSDPA (rozwinięcie tego i innych „skrótów” wraz z ich znaczeniami znaleźć można m.in. w Wikipedii), która ewoluowała pod względem maksymalnej prędkości transferu danych (od sieci do użytkownika – tzw. download) od 1,8 Mbit/s do obecnych 14,4 Mbit/sek. Kolejne wdrażane, lub już wdrożone, modyfikacje (HSPA, HSUPA, HSPA+) zwiększają maksymalną prędkość aż do 42 Mbit/s (a nawet 84 Mbit/s – w Polsce jeszcze nieoferowanej). Technologie dostępu mobilnego podlegają przy tym stałemu rozwojowi. Sieć LTE, dostępna także już w Polsce (choć na mocno ograniczonym obszarze), pozwala na prędkości sięgające ponad 100 Mbit/s. Z drugiej strony, mamy w Polsce obok sieci GSM (2G, 3G) sieć opartą na technologii CDMA, która, mimo że pozwala osiągać „tylko” 3 Mbit/s, dzięki stosowaniu względnie niskiej częstotliwości pracy (450MHz) pokrywa blisko 90% populacji, Oczywiście skorzystanie z danej technologii wymaga po stronie użytkownika posiadania dostosowanego do niej modemu/telefonu.
Wysokie prędkości mobilnej transmisji danych robią wrażenie, szczególnie, że technologie mobilnego dostępu do Internetu wspierają także dużą szybkość (np. od 5,7 Mbit/s dla HSUPA) dla transmisji od urządzenia do sieci Internet (tzw. upload). Trzeba jednak pamiętać, że wszystkie podane powyżej parametry to wartości „teoretyczne”. Rzeczywista prędkość jest wynikiem mocy sygnału (odległości od stacji bazowej oraz przeszkód, np. ścian), a także liczby jednoczesnych użytkowników tej samej stacji bazowej, no i oczywiście parametrów modemu/telefonu. Jednak nawet przy tych zastrzeżeniach uzyskiwane realnie prędkości przewyższają znacznie (szczególnie w uploadzie) typowe dostępy ADSL sięgając w praktyce kilku, kilkunastu, a czasem nawet więcej Mbit/s.
Wracając jednak do przewidywań na przyszłość – bez wątpienia czynnikiem decydującym o obrazie polskiego rynku mobilnego Internetu będzie zwiększający się udział smartfonów i tabletów. Przyjęło się, że „smartfon” to mobilny telefon oparty na otwartym (czytaj: „dostępnym dla niezależnych programistów tworzących aplikacje”) systemie operacyjnym, posiadający ekran dotykowy lub klawiaturę „qwerty”. Wśród smartfonów w Polsce dominują urządzenia wykorzystujące system operacyjny Android. Drugie miejsce zajmuje Symbian (łącznie mają ok. 90% rynku). Tylko kilka procent stanowi system iOS Apple’a (dla przykładu we Francji czy Wielkiej Brytanii iOS stanowi dobrze ponad 30% rynku). Wielość aplikacji, a także zapewne wysokie abonamenty i wynikające stąd duże pakiety data w przypadku właścicieli iPhone’ów powodują, że to właśnie iPhonowcy przewodzą w mobilnej konsumpcji danych „na użytkownika”. Androidowcy jednak mocną depczą im po piętach (trochę dzięki nieokiełznanej „danożerności” tych urządzeń), co przy ich liczbie powoduje oczywiście, że to przede wszystkim system Android decyduje o totalnym wzroście smartfonowej transmisji danych w Polsce. Symbian jest systemem zanikającym, ale Nokia wraz z Microsoftem ma, w moim przekonaniu, wielką szansę, aby już w tym roku mocno powrócić na rynek. Dotychczasowe doświadczenia pokazują bowiem, że tylko smartfony wspierane całym otoczeniem biznesowo/ technicznym mogą znaleźć liczącą się grupę odbiorców. Dla Androida jest to środowisko Google (w tym GoogleApps), dla iPhona są to iTunes oraz iCloud. Ważna jest także liczba (i cena) dostępnych aplikacji a ta ma związek z łatwością (czytaj: racjonalnym kosztem) ich tworzenia (narzędzia informatyczne, wsparcie). Środowisko Microsoft w wersji „8”, obecne w zbliżonej formie na smartfonie, tablecie i PC-cie, wraz z usługami „w chmurze”, oznaczać może dużą szansę na sukces.
Rynkowa rola tabletów nie jest jeszcze do końca jasna. W „domowym” użytku dominuje przeglądarka i gry. W biznesie wykorzystywane są przez różne branże do dość konkretnych zastosowań. Również w Polsce widać pierwsze próby stricte biznesowego wykorzystania tabletów (np. jako wyposażenie agentów handlu nieruchomości), choć ogólnie wielkość sprzedaży jest na razie raczej umiarkowana (szacuje się, że na koniec 2011 roku na rynku polskim sprzedano ich ok. 150 tys. sztuk). Czy tablety wyprą laptopy, netbooki, itp. oparte na „pc-towych” systemach operacyjnych? Ciężko jednoznacznie to przewidzieć, tym bardziej, że na horyzoncie pojawiają się już ultrabooki – hit ostatnich targów CES. Wydaje się więc, że raczej nie należy zakładać zbyt mocno takiego scenariusza..
Obok nowych urządzeń kolejnym czynnikiem, który już w niedługim czasie będzie silnie wpływał na poziom użytkowania mobilnego Internetu jest „cloud computing”, czyli „przetwarzanie w chmurze”. W tym modelu wszystkie dane użytkownika a także wykorzystywane przez niego narzędzia informatyczne („programy”) znajdują się na serwerach dostawcy usługi „cloud”. Komputer/laptop/ tablet/smartfon pełni tu rolę inteligentnego terminala zdalnego dostępu. Fizyczne bezpieczeństwo danych, moc przetwarzania, zdalny dostęp do zasobów z różnych urządzeń, skalowalność i wreszcie cena to czynniki sukcesu „chmury”. GoogleApps, Office 365 Microsoft’a, iCloud Apple’a to przykłady „chmur” dostępnych już w Polsce. Na marginesie warto dodać, że „chmura” znacznie wyprzedza stosowną adaptację prawa, szczególnie w zakresie ochrony danych osobowych, ale to osobny temat.
Warto zauważyć także problemy związane z rozwojem transmisji mobilnej. Wykładniczy wzrost ruchu danych w sieciach mobilnych oznacza konieczność ponoszenia wysokich opłat za rozbudowę sieci. Wg analiz Boston Consulting Group nawet umiarkowany wzrost wykładniczy w latach 2015-2020 wymagać będzie już sześciokrotnego zwiększenia nakładów inwestycyjnych w rozbudowę sieci w porównaniu do lat 2010-2015. O skali problemu świadczyć może doświadczenie amerykańskiej sieci AT&T, dla której wyłączność na sprzedaż iPhone’a w USA skończyła się najpierw dramatycznym spadkiem jakości usług spowodowanym „danożernością” tego smartfona (przede wszystkim usługi video) a potem bardzo kosztowną rozbudową sieci. Z kolei japoński operator DoCoMo zażądał ostatnio od Google wprowadzenia zasadniczych zmian w systemie Android zmniejszających jego apetyt na transmisję danych.
Także dominujący w Polsce model płatności za usługi mobilnego dostępu do Internetu, oparty na zasadzie tzw. „Fair User Policy” (FUP), czyli miesięcznych pakietów danych, po
których przekroczeniu stosowana jest albo zasada opłat za wygenerowany ruch dodatkowy (bez ograniczenia prędkości) albo znaczący spadek prędkości, niesie pewne zagrożenia. Na tle innych krajów mamy bowiem bardzo wysokie FUP’y, rzędu 50 GB/mc, przy bardzo umiarkowanych cenach (dla porównania przykładowa oferta „large” z Wielkiej Brytanii to 3 GB/mc za … 30£). W opłatach nie ma także rozróżnienia na rodzaje transmisji (np. pasmożerny dostęp do usług typu YouTube). Operatorzy konkurując starają się utrzymywać niezmienione ceny usług dostępu, podnosząc wartości FUP’ów dla danych przedziałów cenowych. W efekcie średni miesięczny koszt korzystania z Internetu mobilnego na kartę spadł w 2011 roku wg UKE o 40,7% w porównaniu do roku 2010. Dlatego patrząc na koszty rozbudowy sieci musimy się w pewnym momencie zderzyć z pytaniem – co jest ważniejsze: cena czy jakość usługi mobilnego dostępu do Internetu? W rozstrzygnięciu tego dylematu ostatnie słowo będzie oczywiście należeć do abonenta.
Autorem wpisu jest Maciej Kocięcki – Dyrektor Departamentu Usług Internetowych i Aplikacji Biznesowych PTK Centertel
Najnowsze komentarze