Skuteczny e-marketing

Nieznajomość prawa szkodzi: wulgaryzmy a media społecznościowe

z 17 uwagami

dura-lex-sed-lex

Wśród osób zajmujących się marketingiem w mediach społecznościowych toczyła się ostatnio dyskusja wywołana wpisem Doroty Wróblewskiej o grożącym jej procesie sądowym. Dla pełnej jasności nie będę rozważał, czy ktoś ma prawo oceniać strój innych osób, gdyż ani się na tym nie znam (kwestie bycia osobą publiczną), ani taka tematyka mnie nie interesuje. Za to chciałbym się odnieść wyłącznie do zarzutów związanych z wulgaryzmami w komentarzach, czyli pkt.2 pisma, które autorka otrzymała od prawnika:

dorota-wroblewska-wulgaryzmy-komentarze

Na swoim blogu autorka stwierdza:

Nie uznając zasadniczych pretensji sformułowanych przez adwokata, jestem gotowa do usunięcia dwóch wymienionych komentarzy. Mogę to zrobić z uwagi na dobro 15-letniej dziewczynki.

Oczywiście pod wpisem wiele komentarzy wieszających psy na mocodawczyni powyższego pisma przedprocesowego, co chyba osoby obyte z Siecią nie dziwi. Jako naród jesteśmy zawsze anty-, a pozostałością po smutnej sarmackiej przeszłości jest brak szacunku dla prawa, czy nawet brak jego znajomości.  W tym miejscu jedna ważna dygresja: niestety prawnik zachował się z gracją słonia w składzie porcelany, bo być może problem udałoby się rozwiązać przy pomocy spokojnego i nieformalnego e-maila – wyciąganie na samym początku armaty tylko dolewa oliwy do ognia.

Tak się składa, że powyższy temat pojawił się również na grupie dyskusyjnej branży SM. Oczywiście forma komentarzy była całkowicie cywilizowana ale za to pojawiły się wątpliwości innej natury: czy takie żądania nie są już cenzurą (tak, my Polacy kochamy “wolność” – choć rzadko rozumiemy jej sens poza buntowaniem się przeciwko czemuś). Inne wątpliwości dotyczyły stwierdzenia “dziwkarski look” – czy to w ogóle jest wulgaryzmem? Okazało się, że nie każdy zajmujący się mediami społecznościowymi zna swój język ojczysty – wystarczy sprawdzić w dostępnych online słownikach ( http://www.sjp.pl/dziwkahttp://sjp.pwn.pl/szukaj/dziwka) i już wiadomo, że jest to określenie obraźliwe i wulgarne. A w prawie obowiązuje zasada “dura lex, sed lex“.

I teraz dochodzimy do najważniejszej części tego wpisu: czy wulgaryzmy pojawiające się w komentarzach na blogach, czy fanpage nie naruszają norm polskiego prawa (tu być może niektórzy SM ninja będą zaskoczeni, że w ogóle coś takiego jak porządek prawny istnieje). Oczywiście naruszają samą netykietę, która jednakże jest nieformalnym zbiorem zasad. Co ważniejsze wydaje mi się (proszę wybaczyć ale nie jest prawnikiem), że od momentu zgłoszenia takich wulgaryzmów do właściciela serwisu /administratora/moderatora z prośbą o ich usunięcie zaczyna się odpowiedzialność prawna. Taka interpretacja jest w zgodzie z art. 14 Ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną i warto jest przy tej okazji zaznajomić się z wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie w sprawie Giertych przeciw Axel Springer Polska (obraźliwe komentarze na stronie Fakt.pl)

Sąd w uzasadnieniu przychylił się do argumentacji Ringier Axel Springer Polska, że zgodnie z prawem wydawca ma obowiązek usunięcia wpisu ze strony internetowej dopiero, jeśli zostanie zawiadomiony, że wpis narusza prawo. Taki zapis istnieje w Ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną i dyrektywie Unii Europejskiej w sprawie handlu elektronicznego.

Osobom zainteresowanym tym tematem polecam również wpis Olgierda Rudaka, z którego cytuję ważny fragment:

  • e-usługodawca nigdy nie odpowiada za treści pochodzące od jego użytkowników, o których nie wie (bo ich np. nie moderuje),
  • może za nie odpowiadać dopiero od momentu, w którym się dowie o ich bezprawności (np. wskutek wiarygodnego zgłoszenia albo moderacji),
  • nie ma jednak obowiązku moderowania danych dodawanych przez użytkowników i nie ma prawa, które by go do tego zmusiło.

Mimo wszystko blogerom zalecałbym moderację komentarzy, bo niewiele na tym tracą (odrobina czasu), a zyskać mogą wiele (oprócz spokoju ducha również dużo wyższy poziom dyskusji w społeczności).

WAŻNA AKTUALIZACJA – 19.01.2012

Sąd Apelacyjny w Krakowie wydał wyrok w sprawie odpowiedzialności blogera za komentarze i uchylił wyrok sądu pierwszej instancji oraz oddalił powództwo o ochronę dóbr osobistych.

Obserwatorium Wolności Mediów – Bloger z Ryglic wygrał rozprawę apelacyjną!

Written by Mirek Połyniak

17/01/2012 @ 08:00

Odpowiedzi: 17

Subscribe to comments with RSS.

  1. Dobre podsumowanie tematu.

    Tomek Nadolny

    17/01/2012 at 08:46

  2. Warto zapoznać się z precedensem tarnowskim i komentarzem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która monitoruje temat blogera, pozwanego do sądu za komentarze Użytkowników. http://www.hfhr.pl/bloger-przegral-proces-o-komentarze-internautow/

    I tu cytat z owego komentarza: “Wskazywaliśmy, że poszerzanie granic odpowiedzialności administratorów blogów lub forów internetowych, poprzez nakładanie na nich obowiązku prewencyjnej kontroli i filtrowania treści dodawanych przez internautów zanim ukażą się na stronie internetowej, kłóci się z treścią art. 14 i 15 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.”

    Jasna Matka

    17/01/2012 at 08:52

    • @ Jasna Matka:
      dlatego właśnie kejs Giertycha ma takie znaczenie, bo tam właśnie sąd nie uznał takiego podejścia

      Mirek Połyniak

      17/01/2012 at 08:58

      • @Mirek Połyniak
        tu jeszcze ciekawy tekst od Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce, http://bit.ly/xjiypS, poradnik dla administratorów portali i blogów, tu skupiający się akurat na kwestiach politycznych, ale spokojnie można go wykorzystywać też w sprawach mniej, hm, “poważnych”.

        Jasna Matka

        17/01/2012 at 09:23

  3. ” smutnej sarmackiej przeszłości” Mirek, bój się Boga co to za bzdury?

    grzgrz

    17/01/2012 at 09:34

    • @grzgrz:
      ja ten fragment naszej przeszłości z niesławnym liberum veto (szczególnie jeśli chodzi o praktykę używania), czy “szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie” uważam za mniej chlubne dziedzictwo…

      Mirek Połyniak

      17/01/2012 at 09:38

      • No ale naprawdę znasz go tylko i wyłącznie z komuszych podręczników? Doczytaj czym był Sarmatyzm i złota wolność szlachecka i jakie były przyczyny jej upadku, a nie – zapewne mimowolnie – powielasz antyrepublikańską propagandę poprzedniego systemu.

        grzgrz

        17/01/2012 at 09:45

        • @grzgrz:
          z pewnością komuna zryła mi beret… a co do moich poglądów politycznych to na profilu FB mam “rockefeller-type republican” i myślę, że najwyższy czas na EOT dla tego podwątku

          Mirek Połyniak

          17/01/2012 at 09:58

          • ależ własnie Rzeczpospolita Szalchecka stawiała zręby nowoczesnej Republiki – jej upadek zaś uniwersalnie ilustruje zagrożenia stojące przed każdą republiką. Ta historia dała podwaliny amerykańskiej myśli republikańskiej. Naprawdę – warto trochę więcej wiedzieć o Sarmatyzmie – to nasza historia i mamy z czego być dumni.

            Grzegorz Wszelaczyński

            19/01/2012 at 19:04

            • p,s, “Rockefeller-type republican” to trochę jak powiedzieć, że czarne jest białe – to akurat odpowiednik polskiej XVIII wiecznej magnaterii… .

              Grzegorz Wszelaczyński

              19/01/2012 at 19:06

  4. Mirku,
    podajesz się na dyskusję, której już nie upubliczniasz, więc skąd ten Twój biedny czytelnik ma wiedzieć o co chodzi?!
    Dodatkowo przypisujesz CAŁEJ branży brak znajomości definicji terminu “wulgarny”.
    Mam wrażenie, że kolejny raz swoją łódeczką (blogiem) podpinasz się do olbrzymiego promu (afery z Grycankami), aby wzmocnić znaczenia swojego bloga w sieci.

    Owszem – słowo “dziwka” jest wulgaryzmem, jest pejoratywne, jest nietaktowne.
    Ale czytając Ciebie mam wrażenie, że dążysz do niezdrowego rozstawiania komentujących po kątach.
    Wg mnie obowiązuje jeszcze coś takiego jak social media empatia i moderator powinien być dobrym duszkiem “zamiatającym” drogę przed Userami, a nie cenzorem kojarzącym się z usuwaniem treści.

    Matka Grycan powinna wiedzieć, że ładując otyłej córce lateksowe kozaki ponad kolana, mini i wystawiając ją na salony SAMA OŚMIESZA JĄ TYM DZIAŁANIEM. Osoba, która skomentowała wpis p. Doroty jedynie złapała się na wędkę samej Grycan, Boże Mirek – czy Ty, jako inteligentny facet, nie widzisz tego i występujesz sam przeciwko swojej branży tylko po to, aby być aniołem i adminem promowania zasad w sieci?
    Nadgorliwie – w grupie Social Media – wklejasz link do “Internetu bez chamstwa”, a sam wielokrotnie wcześniej prowokujesz rozmówców. Wymagajmy etyki przede wszystkim od siebie samych :)

    Fajnie, że alarmujesz, ale wg mnie oczernianie własnej branży jest mówiąc brzydko / wulgarnie / pejoratywnie “sraniem we własne gniazdo” i to mi się bardzo nie podoba.

    Pozdrawiam,
    Twój “anty” pogląd – Mikołaj :)

    Mikołaj

    17/01/2012 at 13:53

    • @ Mikołaj:
      Nie chcę tej dyskusji przenosić na tory personalne. Bądź uprzejmy jedynie zwrócić uwagę, że przedmiotem dyskusji są wulgaryzmy w komentarzach i nic więcej. A problem wydaje się być istotny, bo wystarczy poczytać opinie osób prowadzących popularne blogi https://www.facebook.com/mirek.polyniak/posts/279007502153805
      Mnie panie Grycan nie interesują w ogóle.
      A co do branży: poziom bywa różny i jestem bardzo daleki od generalizowania w górę, czy w dół. A świadomość, że media społecznościowe podlegają obowiązującemu prawu powinna być zakodowana u każdego profesjonalisty. Tu nie ma miejsca na “widzimisię”, bo to może się zakończyć poważnymi konsekwencjami dla klienta.

      Mirek Połyniak

      17/01/2012 at 14:12

  5. Szanowni Państwo, czym są dwa komentarze do tego co się dzieje w sieci od tygodni.
    Na moim blogu były dwa posty, które skasowałam. Jestem przeciwnikiem chamstwa i wulgaryzmów w internecie i pisałam o tym na swoim blogu. Może warto zadać sobie pytanie- Dlaczego Wróblewska, a nie inne portale ? Prawda jest taka, że nie o komentarze chodzi tylko moją opinie i PR Pani Grycan.
    Założę się, że Pani Grycan będzie teraz miała wywiady poruszające ten temat, za które tym razem nie będzie musiała płacić.

    Dorota Wróblewska

    18/01/2012 at 10:26

    • @ Dorota Wróblewska:
      Bardzo się cieszę, iż osobiście zabrała Pani głos w tej sprawie oraz że prezentuje Pani takie, a nie inne stanowisko w temacie wulgaryzmów.
      Nie mnie osądzać o prawdziwych motywach wysyłania takich pism prawnych ale patrząc na toczące się w Internecie dyskusje to większość ma wydźwięk negatywny w stosunku do mocodawczyni. Myślę, że reputacja p.Grycan nie zyskała, a wręcz ucierpiała w wyniku tego zdarzenia i może na przyszłość rozważy ona zatrudnienie prawnika, który wykaże się większym taktem i zrozumieniem istoty mediów społecznościowych.
      Bo chyba wysyłając do Pani mniej formalnego e-maila mógłby osiągnąć ten sam efekt (skasowanie wulgarnych komentarzy) bez nadawania sprawie zbędnego i negatywnego rozgłosu.
      Co do pkt.1 pisma nie śmiem się wypowiadać, bo nie znam się na jego niuansach prawnych. Jako użytkownik Internetu uważam, że jest to po prostu niepoważne…

      Mirek Połyniak

      18/01/2012 at 13:11

  6. [...] opublikowałem wpis, który przedstawiał prawne aspekty odpowiedzialności blogerów za komentarze zawierające [...]

  7. A nie można po prostu, bez względu na to jak sytuację reguluje prawo, ‘czyścić’ internet z takich chamskich, nic niewnoszących do dyskusji komentarzy?
    Czy naprawdę trzeba mieć nad głową perspektywę interwencji prawnika by zachować się kulturalnie?

    Christobal

    19/01/2012 at 10:35

  8. Niniejszy wpis a ortografia: No wlasnie. Bez przecinka. Kategorycznie bez.

    misialinna

    02/02/2012 at 21:04


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 54 other followers