SKUTECZNY E-MARKETING

Social Media Day: blogerzy – walka o piątą władzę?

Social-Media-Day

autor zdjęć: Wojciech Gajewski

Bardzo mi miło, że po raz kolejny we Wrocławiu miała miejsce impreza branżowa, która prezentowała wysoki poziom merytoryczny. Mam na myśli Social Media Day, którego piąta edycja dot. tematyki blogowej. Wprawdzie chwytliwy podtytuł “Blogersi – walka o piątą władzę” oraz finałowy panel dyskusyjny prasa kontra blogosfera to moim zdaniem działanie mocno pod publiczkę ale… o tym na końcu wpisu.

SMD-Jacek-Gadzinowski

Na początku było o “personal branding”, który Jacek Gadzinowski realizował nawet wizualnie.

Co mnie najbardziej cieszy, że w wystąpieniu Jacka, a również Artura Kurasińskiego było dużo mowy o pomyśle na blogowanie, konsekwencji i budowania wizerunku/autorytetu. Bo po lekturze paru artykułów prasowych ostatnimi czasy mam wrażenie, że nadal wielu ludzi ma – bardzo fałszywe – wyobrażenie o blogu jako pomyśle na szybką kasę. Bo przecież nic prostszego niż zostać “sprzedajnym blogerem” ;-) i pisać o różnych markach za kasę, na dodatek nie informując o tym swoich czytelników (niestety tak wiele osób wyobraża sobie marketing w blogosferze).

O bardzo ciekawym zjawisku, do tego szalenie aktualnym obecnie w polskim Internecie, czyli moderowaniu komentarzy mówił Kominek. Myślę, że poniższy slajd z jego prezentacji jasno pokazuje korzyści z wprowadzenia regulaminu oraz konsekwentnego “wychowywania” swoich czytelników – długofalowe korzyści widoczne są w poniższych liczbach:

Kominek-wulgaryzmy-komentarze

Czy trzeba jeszcze kogoś przekonywać do moderacji i dbania o poziom dyskusji w społeczności?

Maciek Budzich, który już dawno wrócił do dobrej formy, dynamicznie przedstawił trendy w blogosferze oraz społecznościach, bo gdy mowa o “influencerach”, czyli opiniotwórczych jednostkach, nie można ograniczać się do samego bloga. Współcześnie obejmuje to również aktywność na Facebooku, mikroblogach, etc.

Miło było również zobaczyć nowe fragmenty filmu “Blogersi“, które prezentował Jarek Rybus. Prace powoli, acz konsekwentnie idą naprzód i premiera tego dokumentu zapowiadana jest na wrzesień bieżącego roku – za co trzymam kciuki!

Kluczowym elementem wieczoru była debata o “wolności nowych mediów”, czyli prasa kontra blogosfera. Bo tak de facto należy to zinterpretować, skoro po jednej stronie siedziały osoby pracujące w mediach drukowanych, a po przeciwnej aktywne w blogosferze. I o ile mogę się zgodzić z pierwszą tezą Pawła Opydo: “dziennikarze nie rozumieją blogosfery”, co w obliczu spadających nakładów prasy drukowanej tylko potęguje ich obawy, to nie zgadzam się, że ” blogerzy przegrali debatę na Social Media Day”. Bo tej debaty nie dało się po prostu wygrać… gdyż mówiono z jednej strony o wyobrażeniach (dziennikarzy o działaniach marketingowych na blogach – żartowałem, że chyba każdy bloger wstając rano zaczyna od pisania nt. pewnego oleju), a z drugiej strony o faktach, czyli praktyce. Bo to przecież niewiarygodne, że w ramach zaangażowania blogera do akcji marketingowej niekoniecznie musi być coś o samym produkcie

Social-Media-Day-debata

Natomiast oddać trzeba szacunek Naczelnemu “Press”, który bardzo profesjonalnie przygotował się do debaty, robił notatki w jej trakcie i skutecznie punktował niektórych blogerów. Mam nadzieję, że to była dobra lekcja, by przed publicznymi wystąpieniami odrobić zadanie domowe…

Myślę, że najważniejszym wnioskiem będzie to, że prasa i blogosfera nie są sobie wrogami. Rozumiem po części frustrację dziennikarzy ale z drugiej strony blogosfera zwiększa dostęp do informacji i wiedzy, czyli wymusza większą konkurencję. Osobiście przekonany jestem, że prasa drukowana nie umrze – sam wczoraj siedząc w kawiarni Empiku przeglądałem wiele drukowanych magazynów. I m.in. “Press” zaciekawił mnie artykułem dot. “przelewania się” alkoholu w polskiej prasie. Bo problemy z rozgraniczeniem treści redakcyjnych, a sponsorowanych, czy reklamowych są obecnie jednymi z bardziej istotnych – recesja powoduje, że niektórzy dla ratowania swoich przychodów naginają swój kręgosłup. Co z pewnością nie przełoży się na wiarygodność i wzrost nakładu…

Nie obyło się oczywiście bez wzmianki o wolności i sprzedajności ale nie będę się nad tym już rozwodził. Zainteresowanych odsyłam do wpisu O wolności i sprzedajnych blogerach @ Blog Forum Gdańsk 2010, gdzie przytaczam nawet definicję z Wiki, w której żadnej wzmianki o kasie nie ma…

Dla zainteresowanych: fotorelacja z Social Media Day

9 Comments on “Social Media Day: blogerzy – walka o piątą władzę?

  1. Marek Stankiewicz
    04/07/2011

    bardzo fajna konferencja, natomiast mi osobiście brak trochę takiego podejścia, w którym wybiegamy bardziej w przyszłość, kreując jakieś wizje – na blogach dystrybuujemy nasze poglądy, nasze wrażenia i opinie – myślę, że chciałbym posłuchać jak taki jeden czy drugi pan dywagują nad tym jak będzie wyglądał nasz rynek za sto milionów lat …. ;) ale to takie tam moje przemyślenia

    • Mirek Połyniak
      05/07/2011

      @ Marek:
      myślę, że przy tym tempie zmian rozmawianie o przyszłości jest bardzo trudne skoro nie do końca dajemy sobie radę ze zrozumieniem teraźniejszości…
      ale może znajdą się jacyś futuryści ;-)

  2. Jacek Gadzinowski
    04/07/2011

    przyszłość?
    było przez chwile o tym… ale panowie dziennikarze nie chcieli o tym rozmawiać. Coś o czym wspomniał kolega dziennikarz z polityka.pl – czyli zlanie się informacji, dziennikarstwa z reklamami. Ja bym dodał z rozrywką. Coś co dzisiaj już nazywa się infotainment i product placement razem w 1 domu. Niezależnie czy to medium papier, elektroniczne.

  3. Jacek Gadzinowski
    05/07/2011

    jeszcze w kwestii personal brandingu: http://gadzinowski.pl/sesja-zdjeciowa-vol-2-kite-pasja/ Wrocław jest dalszym ciagiem. jakby się ktoś pytał, nie tylko samym “gajerem” się zyje. jesienią kolejne odsłony…

  4. Petrol
    05/07/2011

    “Myślę, że poniższy slajd z jego prezentacji jasno pokazuje korzyści z wprowadzenia regulaminu oraz konsekwentnego „wychowywania” swoich czytelników – długofalowe korzyści widoczne są w poniższych liczbach”.

    Wybacz, że będę nieco wredny, ale – nie, nie pokazuje.

    No bo naprawdę, bez jaj… To niby regulamin ma wywierać taki cudowny wpływ na aktywność czytelników, że po jego wprowadzeniu liczba komentarzy na wpis wzrasta 10-krotnie? To co ja tu robię, pędzę pisać regulamin…

    A spadek liczby bluzgów w komentarzach jak rozumiem zupełnie nie ma związku z tym, że sam Kominek radykalnie ograniczył bluzgi w swoich wpisach?

    Pozdrowienia

    PS. A najbardziej w zdaniu “w ciągu 2 lat od wprowadzenia regulaminu średnia liczba komentarzy na tekst wzrosła 10-krotnie” podoba mi się to, że… jest prawdziwe ;-)

    W końcu to zdanie stwierdza jedynie chronologię wydarzeń, a nie związek między nimi… Muszę zapamiętać ten patent na moje prywatno-zawodowe potrzeby :-)

    • Mirek Połyniak
      05/07/2011

      @ Petrol:
      oczywiście zależność nie jest aż tak prosta ale ja miałem okazję być na SMD i z tego co mówił Kominek to początkowo zanotował odpływ czytelników i spadek ilości komentarzy
      z pewnością zmiana stylu pisania bloga miała również wpływ i zapewne inne czynnik też – ale jak dla mnie najważniejsze jest to, że wprowadzenie zasad i moderacja komentarzy nie zabija dyskusji, a wręcz tworzy dla niej dobry grunt

      • ArnoldBuzdygan
        06/07/2011

        Panowie – dajecie się zwariować!
        Oczywistym jest, że Kominek wprowadził regulamin dla jaj, dla przykręcenia śruby i zobaczenia co z tego wyjdzie oraz dlatego, że przecież kreuje się na Pana i Władcę o którego łaski reszta ludzkości musi walczyć.

        Moderacja polegająca na kasowaniu niedopuszczalnych postów jest nie tyle dobra co czasem konieczna.
        Natomiast moderacja dopuszczająca zabija dyskusję bezdyskusyjni.

        • Mirek Połyniak
          06/07/2011

          @ Arnold:
          myślę, że przyczyna owych zmian u Kominka może być również bardzo merkantylna – przecież w środowisku, gdzie panoszą się wulgaryzmy żaden rozsądny reklamodawca nie chciałby umieszczać swojej reklamy
          co nie przeczy tezie, że moderacja nie zaszkodziła blogom Kominka, a pomogła

          • Petrol
            06/07/2011

            Inna sprawa, że moderacja u Kominka nie sprowadza się tylko do usuwania bluzgów, ale też do wycinania komentarzy nawet nie tyle nieprzychylnych Kominkowi, co po prostu polemicznych. Zresztą Kominek tego nie kryje (albo nie krył – ostatnio nie zaglądałem do jego regulaminu komentarzy, może to się zmieniło?)

            I tu już można się pozastanawiać, czy takie nieco sekciarskie podejście do moderacji (czyli wywalanie komentarzy, w ktorych ktoś podważa zdanie guru) pomaga czy szkodzi. Przy czym oczywiście byłyby to rozważania z cyklu “gdyby babcia miała wąsy”.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 73 other followers