Augmented Reality może być bardzo ciekawym elementem marketingowym i myślę, że dobrym przykładem jest aplikacja ‘wirtualne lustro’ stworzona dla serwisu GlassesDirect.co.uk, o której przeczytałem w czerwcu tego roku na RevolutionMagazine.com :
Funkcjonuje ona w dwóch wersjach:
Video mirror – wykorzystująca obraz na żywo z kamery wideo użytkownika co pozwala ‘przymierzyć’ wirtualnie najpopularniejsze oprawki, gdyż aplikacja nakłada trójwymiarowy obraz okularów, a efekt można zobaczyć z różnych stron;
Virtual mirror – gdzie użytkownicy mogą wgrać swoje zdjęcie, na które nakładany jest obraz oprawek, a finalny efekt można np. umieścić na portalu społecznościowym, by zebrać opinie znajomych.
Założyciel GlassesDirect.co.uk, Jamie Murray-Wells, przedstawił cel wdrożenia tej aplikacji AR: ułatwienie potencjalnym kupującym wyboru oprawek i zakupu bez konieczności ich fizycznego przymierzenia.
To bardzo ważna korzyść i pomoc przy takim zakupie. I tylko w takim wypadku – gdy zastosowanie AR wynika ze strategii – technologia ta ma sens. Moim zdaniem nie jest to ani ‘wisienka do większych projektów’, ani tym bardziej ‘zrobiona na szybko’.
Total Immersion – a można to przetłumaczyć właśnie jako ‘totalne zanurzenie’ – to jeden z liderów innowacji w zakresie rozwiązań Augmented Reality – polski termin ‘rzeczywistość rozszerzona’ jakoś do mnie nie przemawia.
Najpierw krótkie objaśnienie – za Wiki – że AR to system:
łączący w sobie świat realny oraz rzeczywistość wirtualną,
interaktywny w czasie rzeczywistym,
umożliwiający swobodę ruchów trzech wymiarach.
Jak wygląda to w rzeczywistości - Total Immersion demo reel 2008:
Rozwiązania te już dotarły do Polski, dzięki umowie licencyjnej zawartej z Adv.pl , a miałem przyjemność być gościem na konferencji prasowej z tej okazji.
To co mnie zaskoczyło pozytywnie: rozwiązania AR są dostępne kosztowo w polskich realiach. Jak na mój marketingowy nos jest to oferta dla marek z segmentów premium, które chcą bardzo efektownie wyróżnić się i utkwić w pamięci swoich odbiorców. A chyba doświadczenie z technologią AR dla przeciętnego odbiorcy musi pozostać długo w jego pamięci:
Miło, że coraz częściej w naszej polskiej rzeczywistości pojawiają się rozwiązania na światowym poziomie. Życzę kolegom z Adv.pl wielu sukcesów w realizacji projektów AR choć mam nadzieję, że futurystyczna wersja reklamy z filmu ‘Raport mniejszości’, o której wspomniał Konrad Pankiewicz, nie ziści się naprawdę:
Mówiąc zupełnie szczerze: wcale tego bym nie chciał.
Ostatnio w Sieci ‘grasuje’ ogłoszenie o pracy na stanowisku ‘hodowca trawy żubrowej’ – poniżej przykładowa oferta zamieszczona na Pracuj.pl
Hodowca trawy żubrowej - ogłoszenie na Pracuj.pl
Oferta wydaje się być atrakcyjna: wymagania nie są zbyt rygorystyczne, a wynagrodzenie przyzwoite. O co więc chodzi? Tajemnica wyjaśnia się po wejściu na stronę trawazubrowa.pl: rekrutacja hodowców owej rośliny [ naukowo jest to turówka wonna ] to partyzancka akcja marketingowa nowej wódki Żołądkowa Gorzka na Trawie Żubrowej.
Poniżej jedna z aplikacji na hodowcę:
Hodowca trawy żubrowej - przykładowa aplikacja
Jak widać zabawa wydaje się być przednia, a cała akcja to interesujące obejście zakazu reklamy alkoholu w Polsce.
Kampania jest nieźle rozpropagowana, bo o procesie rekrutacji napisały m.in. Rzeczpospolita, PulsBiznesu, TVN24 oraz wiele innych serwisów internetowych.
Skoda Yeti to nowy SUV, dla którego stworzono innowacyjną na polskim rynku kampanię: spot telewizyjny zaprasza do wpisania frazy ‘wygraj yeti’ w Google.
Moim zdaniem jest to ciekawe rozwiązanie – zaproszenie oglądającego do interakcji. Jedynym potknięciem kampanii jest fakt, że nie zadbano odpowiednio wcześniej o wypozycjowanie na pierwszą stronę wyników wyszukiwania serwisu kampanijnego. Pojawił się on tam dużo później – na dzień 17.X.2009 wyniki wyszukiwania wyglądają następująco:
Skoda Yeti - wyniki wyszukiwania na frazę 'wygraj yeti'
Jak widać 3 pierwsze linki to ‘czarny sen marketera’ cytując Macieja Budzicha, blog Mediafun.
Wprawdzie organizatorzy kampanii ratują się linkiem sponsorowanym, to ten na kolorowym tle, jednakże po drodze czekała na nich ‘zasadzka’ konkurencji:
Linki sponsorowane targetowane na hasło 'yeti'
Nissan wykazał się czujnością i zorganizował błyskawiczną akcję partyzancką modelu Qashqai. A i znany ubezpieczyciel postanowił wykorzystać koniunkturę nakręconą przez Skodę – naprawdę brawa dla obu firm za refleks.
Jakiż z tego morał? Pozwolę sobie zacytowaćSun Tzu:
„Strategia bez taktyki jest najwolniejszą drogą do zwycięstwa.
Taktyka bez strategii jest hałasem przed klęską.”
Z czym kojarzy się marka Tymbark? Mnie osobiście z kultowym smakiem ‘jabłko-mięta’, który pamiętam jeszcze z dzieciństwa. Obecnie – dzięki hasłom, które umieszczane są pod kapslem napojów oraz kampaniom reklamowym – chyba z kapslem właśnie.
I zapewne dlatego został on wybrany jako motyw przewodnik Alternate Reality Game zrealizowanej dla marki Tymbark przez agencję Click5. Osią gry była historia kradzieży zabytkowego, pierwszego w historii, kapsla Tymbarku.
Wielotygodniowa akcja zaangażowała tysiące aktywnych graczy, a w kampanii wykorzystano wiele kanałów komunikacji: serwisy społecznościowe, blogi, mikroblogi, video, mobile. Stworzono centrum operacyjne, które pomagało koordynować poszukiwania, gdyż ekipa specjalna Tymbarku publikowała najświeższe raporty video z postępu akcji.
Centrum operacyjne ARG Operacja kapsel
Fabuła gry była bardzo skomplikowana, stworzono wiele fikcyjnych postaci, prowadziła przez profile w serwisach internetowych, blogi, mikro-blogi, a co jest szczególnie warte podkreślenia: wiele zadań wymagało od uczestników zespołowego działania. Wykorzystano również telefony komórkowe, przesyłki pocztowe, a finałem akcji była gra miejska na ulicach Krakowa, z odnalezieniem szkatułki z owym kapslem właśnie. Naprawdę wielkie brawa za pomysłowość twórców oraz świetną koordynację/logistykę działań!
Poniżej film agencji Click5 przedstawiający cały case study:
Dobra wiadomość dla wszystkich zainteresowanych e-marketingiem farmaceutycznym: na rynku pokazały się wyniki badania przeprowadzonego we wrześniu 2009 przez firmę House of Numbers wśród internautów korzystających z witryn sieci IDMnet.
Badanie ‘Internet – realna apteka i kompendium wiedzy medycznej’ obejmowało analizę 2002 wywiadów zebranych online.
Miałem przyjemność zapoznania się z wynikami i oceniam je jako bardzo interesujące i wartościowe.
Oto kilka ciekawych i ważnych wniosków:
43% badanych w ciągu ostatnich 12 miesięcy nabyło produkty farmaceutyczne online
5% badanych internautów nabyło online lek na receptę: antybiotyk, lek przeciwalergiczny lub przeciwbólowy – co przekłada się na liczbę 800,000 internautów w Polsce,
dla których online jest akceptowalnym kanałem zakupu leku Rx
Produkty farmaceutyczne zakupione w internecie
Sieć jest jednym z najważniejszych źródeł informacji medycznej – 49% badanych poszukiwała informacji co najmniej 1 raz w miesiącu, z tego 11% prawie codziennie, a kolejne 11% kilka razy w tygodniu – nawet jeśli produkty, czy usługi medyczne [np. szczepienia] planowało kupić poza internetem
Wyszukiwarka jest podstawowym źródłem informacji
- 61% badanych prawie zawsze lub często korzysta z niej przy poszukiwaniu informacji medycznej
Wyszukiwarka jako źródło informacji medycznej
Plik z prezentacją wyników badania znajduje się na stronie 4clover.pl
W razie zainteresowania całością badania podaję kontakt:
Niedawno trafił w moje ręce album fotograficzny projektu ‘Cięcie’
- wspólne dzieło Fundacji Psychoonkologii Ogród Nadziei, firmy Roche oraz Fundacji J&S. W albumie tym zawarte są zdjęcia autorstwa p.Izy Moczarnej-Pasiek pokazujące kobiety w czasie chemioterapii oraz ich opowieści o walce z rakiem piersi. Zdanie, które mnie zaszokowało: “są kobiety, które NIE decydują się na leczenie w obawie przed utratą włosów”.
Biorąc pod uwagę fakt, że rak piersi to najczęstsza przyczyna śmierci kobiet spośród wszystkich nowotworów daje to obraz poważnego problemu społecznego, którego wagę trzeba uświadamiać nam wszystkim.
I właśnie dziś rano przeczytałem informację w jednym z biuletynów, które trafiają do mojej skrzynki email o bardzo ciekawej akcji w Wlk. Brytanii związanej z Miesiącem Świadomości Raka Piersi. Fundacja Breast Cancer Care nawiązała współpracę z firmą AskJeeves [wyszukiwarka popularna w UK] i zaprojektowany został nowy layout strony wyszukiwarki:
Specjalny layout strony AskJeeves
Działania edukacyjne wsparte są wieloma narzędziami do angażowania odbiorców: można zamieścić swoje podziękowania, ściągnąć specjalną skórkę, czy aplikację do przeglądarki. Przygotowano również quizzy, a Jevees będzie się wypowiadał w mediach społecznościowych: Facebook i Twitter w temacie edukacji raka piersi.
Cel finansowy akcji to sześciocyfrowa darowizna na rzecz Breast Cancer Care wygenerowana przez użytkowników AskJeeves.
Nieprecyzyjnie ukierunkowana i zbyt natarczywa reklama okazuje się nie tylko chybioną inwestycją, lecz strzałem we własne kolano.
raport “Stosunek internautów do reklam” – Gemius 2009
A jak potrafi wyglądać to w praktyce?
Oto przykład, tym bardziej frustrujący, że oglądany i dyskutowany podczas warsztatów o skutecznym e-marketingu:
Baner reklamowy PZU na serwisie Onet Dziecko
Baner reklamowy PZU na Onet Dziecko cz.2
Mówiąc obrazowo: wszystkie członki opadają na taki widok. Jak mam przekonać swoich słuchaczy, że skuteczna reklama to taka, która jest precyzyjnie targetowana? Chyba, że PZU posiada badania, czyli twarde dane, że ‘pęknięta opona’ to jeden z największych problemów dla młodych mam. Osobiście śmiem w to wątpić…