Bardzo często zadawane jest mi pytanie: co to jest SEO?
Myślę, że najłatwiej jest to wytłumaczyć łącząc teorię z praktyką, do tego w przyjaznej formie obrazkowej. Dodatkowo pierwszy test Slideshare!
Wg. firmy Manhattan Research prawie 50% amerykańskich ‘lekarzy pierwszego kontaktu’ korzystających z Internetu w celach zawodowych odwiedza Wikipedię, by uzyskać informacje związane ze zdrowiem i medycyną.
Bardzo ciekawy moim zdaniem cytat:
Lekarze, tak jak pacjenci, bardzo mocno polegają na wyszukiwarkach. A wyniki z Wikipedii często pojawiają się na czołowych pozycjach w wynikach organicznych wyszukiwania.
Oczywiście Wikipedia ma swoje wady: możliwość edycji informacji praktycznie przez każdego, co powoduje, że mogą pojawiać się błędy.
Bardzo ciekawym zjawiskiem jest za to pojawienie się specjalistycznych, medycznych jedynie, wersji Wiki – np. AskDrWiki .
PS. Czy nadal trzeba kogoś przekonywać do SEO?
Marketing farmaceutyczny i eDetailing to bardzo ‘gorący’ mariaż, czego dowodem może być ożywiona dyskusja nawiązująca do mojego wcześniejszego postu.
Spróbuję najpierw odpowiedzieć na pytanie, co to jest?
Moim zdaniem eDetailing to proces komunikacji wykorzystujący interaktywne prezentacje multimedialne, którego celem jest podkreślenie cech, zalet i korzyści produktu farmaceutycznego, a w efekcie zmiana opinii lekarza i jego zwyczajów preskryptywnych.
Dlaczego warto stosować eDetailing jako element farmamarketing mix:

eDetail leku Xenical
Jak sprawić by eDetailing był skutecznym narzędziem farmamarketingu:
Powyższy przykład – eDetail stylizowany na serwis wiadomości – pokazuje, że obecnie możliwości kreacji w marketingu farmaceutycznym są ogromne. I warto z nich korzystać, by wyróżnić się na tle konkurentów i lepiej utrwalić się w pamięci lekarza!
Taką – jak w tytule tego postu, tylko bez tych kropek, za to z łacińskim słowem ‘zakręt’
– odpowiedź wysłałem właśnie do ‘asia.rogowska@tlen.pl’

Niby nie-reklama z o2
Dlaczego takie chamskie maniery? Szczególnie w stosunku do kobiety… Przecież nie straciłem panowania nad sobą, zauważyłem informację, że jest to reklama rozesłana przez portal o2.
Po prostu ‘asia.rogowska’ nie istnieje – a cały ten mail to kolejna ‘przebrana’ reklama. Czego można oczekiwać od reklamodawców internetowych, jeśli ludzie tworzący Internet i sami z niego żyjący stosują takie praktyki?
Nie wiem ile razy trzeba powtarzać zasady dobrej reklamy internetowej? Kilka kluczowych:
Nie wiem, czy ludzie wysyłający takie niby nie-reklamy mają świadomość, że podcinają gałąź, na której sami siedzą. Zabić Internet jako medium reklamowe nie jest trudno ale po fakcie tego procesu nie da się tak łatwo odwrócić. I z czego wtedy będzie się utrzymywało o2.pl???
PS. Jeszcze jeden przykład niby nie-reklamy, tym razem z GG:

Przykład spamu na GG
Parafrazując ‘napierdalanie na forach’ wyszło mi ‘napierdalanie na GG’…
Jednej z czytelniczek mego bloga obiecałem niedawno, że wkrótce będzi coś o Web3.0 – czas więc wywiązać się z danej obietnicy.
Tym bardziej, że na blogu Rafała Nowaka trafiłem na ciekawy filmik z YouTube dot. semantic web, czyli jednej ze znanych mi teorii nt. rozwoju Sieci do modelu Web3.0
Co to jest semantic web? W wielkim skrócie jest to sieć, w której komputery rozumieją znaczenie informacji, które są zawarte w stronach internetowych i potrafią je aktywnie dostarczać/przekazywać odbiorcom.
Natomiast nie mogę zgodzić się z komentarzem ‘myszczyńskiej’, że Web3.0 rządzi. Na dzień dzisiejszy jest to jedynie model teoretyczny, który bardzo powoli znajduje zastosowanie praktyczne. Mój Semantic Radar – czyli wtyczka w FF – jak na razie nie wykrył Web3.0.
Do napisania tego posta zainspirowały mnie dwie osoby:
1) Rafał Prusinowski, który na blogu GeekCom.pl zamieścił bardzo interesujący post nt. dostępności [accessibility] serwisów internetowych, jako części składowej użyteczności [usability] – osobiście zgadzam się z tym poglądem w 100%!
2) Igor Gnot – zadając mi pytanie o przykład serwisu spełniającego standardy użyteczności.
W swej odpowiedzi do komentarza Igora użyłem przykładu sajtu Apap.pl, który wydaje spełniać się kryteria zarówno użyteczności, jak i dostępności.

Strona główna serwisu Apap.pl
Co to jest dostępność serwisu internetowego? Wg Wiki jest to dziedzina wiedzy z zakresu interakcji człowieka z komputerem zajmująca się problematyką tworzenia stron i serwisów internetowych dostępnych dla jak najszerszego grona odbiorców, ze szczególnym uwzględnieniem osób niepełnosprawnych. Dostępność serwisu internetowego oznacza stopień w jakim może być on postrzegany, rozumiany i przeglądany przez wszystkich użytkowników, niezależnie od ich cech lub upośledzeń, a także niezależnie od właściwości używanego przez nich oprogramowania i sprzętu.
Warto zwrócić uwagę na te informacje:

Standardy, jakie spełnia serwis Apap.pl
A także na pełną informację o dostępności serwisu Apap.pl
Okazuje się, że przy pewnej dozie wiedzy, znajomości standardów W3C można stworzyć serwis, który wygląda dobrze w przeglądarce IE, FF i Opera – przetestowalem wszyskie trzy opcje.
Web2.0 wkracza powoli do świata marketingu farmaceutycznego, szczególnie w USA. Dziś postaram się przeanalizować innowacyjną akcję firmy Sanofi-Aventis w USA – kanał w YouTube dla osób cierpiących na cukrzycę w pod nazwą GoInsulin.

Kanał GoInsulin na YouTube
Jest on ściśle powiązany z serwisem GoInsulin.com
Kanał GoInsulin zadebiutował na YouTube 29.10.2008 - już ponad pięć miesięcy temu. Był oglądany 89 tysięcy razy [dane z 11.04.2009], siedem filmów wideo zostało ocenione 67 razy, nie pojawił się żaden komentarz [!], 241 osób zostało subskrybentami kanału, a 58 dodało go do listy przyjaciół.
Do analizy powyższych danych użyję omawianego wcześniej modelu EEIA: Exposure, Engagement, Influence, Action.
O ile część Exposure robi wrażenie efektywnej – blisko 90 tysięcy wizyt na kanale GoInsulin w ciągu 5 miesięcy [średnio ok. 16,800 wizyt na miesiąc] to Engagement pokazuje, że prezentowane tam materiały wideo nie poruszyły emocji oglądających na tyle mocno, by podzieli się oni swoimi osobistymi komentarzami, zainicjowali akcję w postaci oceny filmu, nie pojawiły się żadne wideo-odpowiedzi. Kanał został zasubskrybowany przez niezbyt liczną grupę, jeszcze mniejsza dodała go do grona swoich przyjaciół. Jak widać cała inicjatywa nie wzbudziła na razie większego oddżwięku w społeczności YouTube – a przecież prezentowane materiały filmowe są bardzo osobistymi historiami i należałoby spodziewać się bardziej emocjonalych reakcji.
Czy w takim razie należy kanał GoInsulin uznać za marketingową porażkę? Czas pokaże… Moim zdaniem YouTube [jeszcze] nie nadaje się zbytnio do propagowania tak poważnych tematów, jak insulina w leczeniu cukrzycy.
Jak pokazują doświadczenia – m.in. z rynku amerykańskiego – w takich przypadkach dużo efektywniejsze są dedykowane serwisy społecznościowe, które skupiają członków zainteresowanych danym problemem terapeutycznym. Przykładem może być Children with diabetes omawiany już na moim blogu.
Web2.0 powoli zdobywa świat, nie tylko wirtualny. Facebook ma już ponad 200mln użytkowników, a raczej założonych profili ale i tak jest to liczba ogromna. Pod względem ‘liczby ludności’ byłoby to czwarte lub piąte państwo świata! Biorąc pod uwagę dynamiczny przyrost nowych kont – blisko milion dziennie – przegonienie Indonezji nie wymagałoby zbyt wiele czasu.
Coraz większa liczba marketerów dostrzega też siłę, która tkwi w mediach społecznościowych i próbuje ją wykorzystać z korzyścią dla swoich marek. Jedną z podstawowych zasad efektywnego marketingu jest mierzalność efektów, a w wypadku Web2.0 stoimy przed sporym dylematem, jakie miary stosować.
Osobiście skłaniam się do stosowania engagement [zaangażowania] jako miernika skuteczności w mediach społecznościowych. Polecam ciekawą dyskusję na ten temat na LinkedIn.
Ostatnio natknąłem się na bardzo ciekawy artykuł o mierzeniu YouTube autorstwa Dymitra Romanowskiego na interaktywnie.com – gorąco polecam lekturę. To właśnie w tym artykule wspomniany został model EEIA: Exposure, Engagement, Influence, Action – moim zdaniem bardzo ciekawe narzędzie do badania efektywności działań w mediach społecznościowych.
źródło: blog Dona Bartholomew
Patrząc na model EEIA szczególnie ważne wydaje mi się rozgraniczenie dwóch pierwszych elementów – Exposure i Engagement. Analizując działania w serwisach społecznościowych bardzo łatwo jest ulec wrażeniu sukcesu dzięki dużej ilości kontaktów użytkownika z naszym komunikatem [wizyty na stronie, odtwarzanie wideo, odwiedziny bloga]. Jednak prawdziwy sukces kampanii Web2.0 to poruszenie emocji odbiorców i spowodowanie ich zaangażowania oraz działania.
Bardzo pouczające jest porównanie dwóch klipów wideo na YouTube we wspomnianym wcześniej artykule Dymitra Romanowskiego – dużo większa ilość obejrzeń filmiku wcale nie oznacza większego sukcesu kampanii.
A lada moment na moim blogu pojawi się przykład użycia modelu EEIA do analizy działań społecznościowych – już w następnym poście…